Z pewnością w ostatnim czasie lokaty były najpewniejszym sposobem inwestowania oszczędności. Jednak w minionych miesiącach nie wszystkie lokaty przynosiły spory zysk. Wręcz przeciwnie, niektóre wiązały się nawet ze stratami.
W minionym okresie niektóre lokaty przyniosły swoim klientom straty zamiast obiecanego zysku. Stało się tak dlatego, że ich oprocentowanie nie przekroczyło inflacji. Ponieważ w grudniu zeszłego roku inflacja wyniosła 3,5 procenta, realne zyski z lokat o takim lub mniejszym oprocentowaniu były ujemne. Właśnie realny zysk jest prawdziwym wyznacznikiem opłacalności lokaty. Pozwala on określić ile depozyt przyniósł dochodu po uwzględnieniu inflacji. W niektórych bankach oprocentowanie rocznych lokat wahało się od 3,45 do 4,3 procenta. To za mało, by przekroczyć obecny poziom inflacji. Trzeba jeszcze pamiętać o dziewiętnastoprocentowym podatku, który pomniejsza naliczone odsetki. Dlatego lokaty z oprocentowaniem 4,3 procenta po odliczeniu podatku tak naprawdę dały tylko 3,5 procenta zysku. A to za mało, by pokonać inflację. Właściciele takich lokat musieli pogodzić się ze stratą.